.

.

niedziela, 2 grudnia 2012

Koniec z fioletem

Mam nadzieję, że zdążę napisać do końca tego posta, bo od wczoraj mój internet fiksuje.
   Na początku coś miłego- kolejne wyróżnienie "Liebster Blog", tym razem od M.Argherity z bloga http://decomargherita.blogspot.com/ bardzo dziękuję :) Cieszę się, że zaglądacie do mnie.
 
  A teraz już coś mniej fajnego. Muszę się wyżalić. Ostatnio pisałam, że zrobiłam zawieszkę na zamówienie, ba, zrobiłam nawet drugą, żeby znajoma mogła sobie wybrać, która bardziej się jej spodoba (ha, ha, a ja żebym już miała spokój z fioletem) no i znajoma zrobiła mnie w "bambuko". Dzwonię do niej, że możemy się spotkać, bo mam nawet 2 zawieszki, a ona na to (po chwili ciszy), że owszem możemy się spotkać jeszcze przed świętami i... sobie pogadać! O żeż, Ty!!! Pogadać to ja wolę z kimś bardziej słownym. Po co mi w ogóle zawracała głowę? Niektórzy to mają jednak dobre samopoczucie. A ja nie pojmuję dlaczego ludzie sami komplikują relacje. Już na początku naszej znajomości powinnam coś podejrzewać, ale dobra, nie znamy się ani zbyt długo, ani zbyt dobrze. Okazało się, że łączy nas "rękodzielnicza pasja". Znajoma zaproponowała wymianę naszych wytworów. Ok, podarowałam jej jedną z moich sutaszowych zawieszek, ja miałam dostać filcowe korale lub bransoletkę. Jak łatwo się domyślić nic nie dostałam. Te wszystkie materialne straty właściwie mnie nie ruszają, boli tylko, że się zawiodłam.
Uffff, teraz mi już lżej:)
 
 dorkamikrus witam Cię na moim blogu :)


2 komentarze:

  1. Zawsze uważam,że jak człowiek się wygada to potem już mu lepiej.Dziwię się bo zawieszka jest śliczna.

    OdpowiedzUsuń
  2. oj tak, dużo lepiej, dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń